Zapora Inga I. Zapora Inga I – zapora na rzece Kongo, w Demokratycznej Republice Konga, w prowincji Kongo Środkowe. Wraz z zaporą Inga II tworzy zespół, który planuje się poszerzyć o kolejną zaporę Inga III. Zapora została wzniesiona w suchym, starym korycie Nkokolo, w miejscu, w którym brzegi wznoszą się na 150 metrów wysokości.

Rozbiórka zapór wodnych nie jest na świecie zjawiskiem tak powszechnym, jak może to wynikać z najczęściej cytowanych danych. Duże budowle tego typu w Europie rozbierane są w nielicznych przypadkach i to wtedy, kiedy jest z nimi problem – wynika z danych zebranych przez międzynarodowy zespół kierowany przez Polaka Międzynarodowy zespół hydrologów, którym kierował dr Michał Habel z Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego (UKW) w Bydgoszczy, przyjrzał się problemowi rozbierania zapór wodnych. Policzył, ile takich akcji przeprowadzono w ostatnich dekadach w USA i Europie. Chociaż niektóre dane – cytowane np. przez organizacje proekologiczne – sugerują, że jest na to boom, to okazuje się, że nie jest to wcale powszechne zjawisko. A zapory – zwłaszcza jeśli ich właścicielem jest państwo – rozbierane są w bardzo nielicznych przypadkach i to tylko wtedy, kiedy naprawdę jest z nimi jakiś duży problem. Wyniki ukazały się w „Scientific Reports”( „Mnie, jako specjalistę badania rzek, uderzały doniesienia medialne, że w USA rozebrano od 1969 r. ponad 1250 zapór (takie dane podaje baza „American Rivers”). Pojawiały się głosy, że za granicą jest więc boom na rozbieranie takich budowli na rzekach, a w Polsce ciągle niewiele się robi, a wręcz planuje się nowe zbiorniki. Czułem, że społeczeństwo nie do końca jest o tym informowane prawidłowo” – mówi w rozmowie z PAP dr Michał Habel geograf specjalizujący się w hydrologii. Dlatego wraz z zespołem przeanalizował wyniki badań i sprawdził informacje o tych ponad 1000 zaporach. „Okazało się, że do tej liczby wliczona jest również rozbiórka tak małych budowli, jak przepusty pod drogami, niskie piętrzenia, dawne tartaki czy młyny wodne. To z punktu widzenia polskiego języka nie są to zapory, a jedynie niewielkie bariery wodne powodujące piętrzenie wody” – opowiada. Z badań zespołu wynikło, że 85 proc. amerykańskich budowli poddanych rozbiórce ma od 0,5 do 7 metrów. Badacz tłumaczy, że co prawda dla organizmów wodnych nawet 1 czy 2 metry to też jest rodzaj bariery, którą trudno przebyć, ale raczej nie nazwie się takiej konstrukcji zaporą. Nie powinno się więc odnosić wrażenia, że powszechna jest rozbiórka dużych instalacji tamujących przepływ wody na rzekach. „Dla Europy takich danych o rozbiórce zapór nie ma. Jest wprawdzie portal Dam Removal Europe, gdzie podaje się, że w Europie usunięto w ciągu 25 lat 5 tys. barier (po angielsku „dams”, czyli de facto zapór). Gdy jednak zagłębiliśmy się w te dane, okazało się, że to niekoniecznie były zapory na rzekach, a w większości bariery piętrzące wodę – np. przepusty, jazy czy zastawki” – wyjaśnia. W bazie tej doszukano się też poważnych błędów, np. w przypadku Wielkiej Brytanii na listę wpisano obiekty wycofane z użytku, a nie rozebrane. Naukowiec z zespołem postanowił więc zweryfikować, ile tych rozebranych zapór tak naprawdę w Europie jest. Nawiązał współpracę z europejskimi agencjami rządowymi i skompletował dane z Wielkiej Brytanii, Szwecji, Norwegii, Rosji. „Udało nam się ustalić, że w Europie na rzekach rozebrano od 1996 r. znacznie mniej, bo 336 budowli. Spośród nich tylko 15 było wyższych niż 7 metrów, a więc rzeczywiście można je nazwać dużymi zaporami” – mówi. Dodaje, że szesnastą i najmłodszą zaporą, która będzie niedługo rozbierana, ma być polska zapora w Wilkowicach, w okolicach Bielsko-Białej. Ta 10 m zapora powstała w 2012 r. i ze względu na wady konstrukcyjne będzie usunięta. „Chcieliśmy przedstawić, jakie były przyczyny rozbierania zapór w Europie i czy były takie same jak w USA. Wszystkie podręczniki dla gmin dotyczące rozbierania zapór, bazują na danych z USA. A nas interesowały dane z Europy” – mówi. I tłumaczy, że poszczególne kraje mogą różnić się strukturą własności zapór i barier wodnych. I tak np. w USA 90 proc. wszystkich budowli należy do prywatnych właścicieli (aż 58 proc. dużych zapór). Są więc firmy, które budują stopień wodny do nawadniania czy produkcji energii. Kiedy zaś zbiornik przestaje przynosić korzyści finansowe, zostaje zwykle opuszczony. Aby zlikwidować budowlę, musi się zorganizować społeczność lokalna czy lokalni politycy, zyskać przychylność do tego pomysłu i pozyskać na rozbiórkę środki od kongresu czy prywatnych sponsorów. Zupełnie inaczej wygląda to w Unii Europejskiej, gdzie większość zapór należy do państwa. To zaś ogranicza swobodę, jeśli chodzi o porzucanie tych budowli. „W Polsce nawet, jeśli część jakiejś instalacji należy do prywatnej firmy – np. elektrowni – to sama budowla piętrząca, jej utrzymanie i bezpieczeństwo, należy do państwa. Przedsiębiorca partycypuje więc w utrzymaniu zapory, ale nie jest jej właścicielem” – tłumaczy geograf. Dodaje, że w Europie państwowe zapory można rozebrać, jeśli zbierze się grupa interesariuszy. Takie projekty były prowadzone we Francji, Finlandii czy, Holandii. „W pozostałych jednak krajach zainteresowania społecznego nie było. Usuwanie zapór to był tylko zabieg estetyczny, utrzymaniowy. Zapory usuwano więc tylko wówczas, kiedy była konieczność” – wyjaśnia. Dr Habel tłumaczy, że ze względu na strukturę własności zapór, Polska – podobnie jak np. Norwegia czy Rosja – jest krajem, gdzie do decyzji o rozbiórce zapór niekoniecznie dopuszczane jest społeczeństwo. „W Polsce nie prowadziło się dotąd celowej rozbiórki żadnej zapory. Jeśli były wady konstrukcyjne – konstrukcje były odbudowywane. To potwierdzają Wody Polskie i IMGW. Pierwszym zbiornikiem do rozebrania będzie Wilkówka” – mówi. Dodaje, że małe progi wodne czy młyny były oczywiście rozbierane, ale trudno zdobyć o tym informacje – wiadomo jednak, że nie pozyskiwano na to np. funduszy unijnych. A jak wiele jest w Polsce zapór? „W Polsce jest niemal 33 tys. zarejestrowanych budowli piętrzących wodę, w większości to konstrukcje z lat 70. XX wieku. Nie ma jeszcze zebranych w jednym miejscu informacji o ich wielkości” – mówi naukowiec. Dodaje, że w Stanach zapory rozbierane są od 1968 r., a w Europie pierwsze konstrukcje tego typu rozebrano dopiero w 1996 r. „W USA zwiększa się liczba usuwanych zapór z roku na roku. A w Europie rozbieranych budowli jest za mało, by mówić o jakimkolwiek trendzie” – mówi. Jeśli zaś chodzi o mniejsze budowle, to w Europie po 2004 r. rzeczywiście nastało coś w rodzaju mody na rozbiórkę niewielkich konstrukcji piętrzących wodę. „Można na to było pozyskać unijne środki z funduszu w latach 2007-2013. Trend funkcjonował 8 lat, usuwano mniejsze zapory, przywracając walory środowiska, ciągłości przepływ materii i organizmów. Kilka lat temu ten boom jednak się skończył. A teraz pojawiają się jedynie pojedyncze projekty w tym zakresie” – opisuje. „Z naszych badań wynikło, że usuwanie zapór dotyczy budowli, które posiadają zaawansowany wiek konstrukcji, zły stan techniczny, zagrażają środowisku i lokalnej społeczności. A efekty środowiskowe, które uzyskuje się dzięki rozbiórce, są tu zwykle tylko dodatkowym atutem. Moim zdaniem boom na usuwanie zapór jest więc możliwy tylko w tych regionach, w których po pierwsze umożliwia to prawo, a po drugie społeczeństwo angażuje się w te działania, np. świadomość ekologiczna jest wysoka” – podsumowuje naukowiec. autor: Ludwika Tomala, PAP - Nauka w Polsce

Głównym źródłem energii elektrycznej są hydroelektrownie o mocy 12 346 MW, które dostarczają 58% produkcji krajowej. Dla ich potrzeb zbudowano liczne zapory wodne, w tym najwyższą na świecie Grande Dixence (285m) w Alpach Pennińskich. Pięć elektrowni jądrowych o łącznej mocy 2 950 MW dostarcza 40% energii elektrycznej.
To nie film katastroficzny, tylko kolejna w ostatnich dniach bardzo poważna sytuacja powodziowa w Europie. Nie kiedyś tam, tylko dzisiaj. Mieszkańcy Meerssen usłyszeli dzisiaj po godzinie 14:00 alarm przeciwlotniczy i nie był to w tamie pojawiła się już kilka dni temu. W piątek rano lokalne władze zalecały mieszkańcom Meerssen i Bunde ewakuację, jednak tylko nieliczni wzięli te zalecenia na poważnie. Teraz już na ucieczkę jest za służby bezpieczeństwa nakazały mieszkańcom pozamykać okna, drzwi i wejść na najwyższe piętra budynków. Ucieczka przed powodzią stanowi zatem większe zagrożenie, bowiem jeżeli dojdzie do przerwania wału, to mieszkańcy nie zdążą uciec przed podają lokalne portale, doszło do pęknięcia tamy. Aktualnie zagrożeni powodzią są mieszkańcy takich miejscowości jak Bunde, Brommelen i Geulle. Ewakuacja zalecana jest także dla mieszkańców miejscowości Aijen oraz Bergen. Jeżeli faktycznie dojdzie do zalania, to miejscowości te znajdą się pod pierwszej chwili mieszkańcy regionu rzucili się do aut, aby uciec w bezpieczne miejsce. Niestety spowodowało to momentalne powstanie korków na drogach wyjazdowych. Stąd i zalecenie, aby pozostać w domu. To wyjątkowo pechowe lato w Europie Zaledwie trzy tygodnie temu, 24 czerwca przez jedno miasto i cztery wsie w Czechach przeszło tornado, które niszczyło wszystko na swojej drodze, pozostawiając po sobie szeroki na pół kilometra pas całkowitych lipca z kolei woda dokonała potężnych zniszczeń w Nadrenii-Palatynacie w Niemczech. Jak dotąd władze doliczyły się 61 ofiar śmiertelnych, ale los ponad 1000 osób pozostaje nieznany. Ten sam układ pogodowy spowodował równie poważną sytuację w nadzieję, że to już wszystko na ten rok. Nie zmienia to jednak faktu, że zaskakująco szybko zaczynamy doświadczać realnych skutków zmian klimatycznych. Czy to jednak zmieni nastawienie ludzi do walki ze zmianami klimatu? Obawiam się, że nie. Pierwsze antyczne zapory wodne powstały w Mezopotamii i na Bliskim Wschodzie. Używano ich tam do kontrolowania poziomów wód Tygrysu i Eufratu, które podczas obfitych opadów deszczu stawały się nieprzewidywalne. Najstarsza znana zapora wodna znajduje się w Jawie w Jordanii, 100 km na północny wschód od Ammanu. Konstrukcja typu System tam i zapór wodnych w Holandii Holandia od wieków toczy walkę z morzem. system zapór, tama, zapora, Holandia, tama, morze, powódź, fala sztormowa, elewacja, Zuiderzee, polder, Flevoland, Maas, Schelde, śluza, System blokady, depresja, przypływ, Pływy morskie, Brzeg morza, burza z piorunami, Morze Północne, woda morska, vízátemelő, holenderski, tama, rolnictwo, ujście rzeki, Dostawa, Rotterdam, Amsterdam, geografia fizyczna, rzeka, wody rzeki, przypływ, przypływ, woda, rura wodociągowa, wodociąg, powódź, obszar, wschód, brama, geografia, Rajna Powiązane treści
Zapora Atatürka ( tur.: Atatürk Barajı) – tama i sztuczne jezioro (jezioro Atatürk) na rzece Eufrat w regionie Anatolia Południowo-Wschodnia w Turcji. Budowana od 1983 roku, została oddana do użytku w 1992 roku. Koszt budowy wyniósł ok. 1,4 miliarda USD. Nazwana od imienia Mustafy Kemala Atatürka.
Zuid-Holland Zwiedzaj najciekawsze i atrakcyjne miejsca w południowej Holandii w wolnym czasie. Duże miasta, takie jak Rotterdam i Haga, na przemian z nadmorskimi kurortami, takimi jak Scheveningen i Noordwijk, tulipany w Keukenhof i wiatraki na Kinderdijk czekają na Ciebie. W krótkim czasie poznasz prawdziwą Holandię. Popularne miejscowości w południowej Holandii to: Haga Rotterdam Hoek van Holland Scheveningen Westland Pomiędzy Hagą, Delft i Rotterdamem znajduje się Westland. Tutaj możesz podziwiać zdobione łodzie podczas parady pływających kwiatów, wybrać się w rejs po holenderskich wioskach lub na wycieczkę rowerową, podczas których zwiedzisz wyjątkowe miejsca, których nigdy wcześniej nie widziałeś! Wybierz się na wycieczkę do historycznego miasta Delft, spędź dzień na plaży w Kijkduin, Ter Heijde lub Monster i wybierz się na kolację do jednej z wielu restauracji serwujących różnorodne kuchnie świata. Podczas pobytu w Westlandzie warto zwiedzić: Maeslantkering – gigantyczna ruchoma zapora wodna na kanale Nieuwe Waterweg, w pobliżu Hoek van Holland. Wraz z zaporą Hartelkering oraz linią wałów przeciwpowodziowych jest częścią systemu przeciwpowodziowego Europoortkering. Raz w roku, przed rozpoczęciem sezonu burzowego, Rijkswaterstaat testuje zamknięcie zapory Maeslantkering i bariery Hartel. Zapory te mają za zadanie chronić 2 miliony mieszkańców południowej Holandii przed falami sztormowymi z morza. Żadna ochrona przeciwpowodziowa na świecie nie ma większych ruchomych części niż zapora Maeslanta. Ten Deltawerk może wytrzymać falę o wysokości 5 m nad poziomem morza. Maeslantkering znajduje się w Nieuwe Waterweg niedaleko Hoek van Holland i został zbudowany w latach 1991–1997. Konstrukcja jest w pełni automatycznie sterowana i wraz z zaporą Hartel i poszerzającą się groblą Rozenburg tworzy zaporę Europoort. Zapora Maeslanta jest barierą przednią, co oznacza, że absorbuje pierwsze uderzenia podczas wezbrania wód morza. W ten sposób bariera ta chroni przed sztormem mieszkańców południowej Holandii. Posiada 2 gigantyczne ramiona o szerokości 210 m, wysokości 22 m głębokości 15 m. Zamknięcie zapory zajmuje łącznie 2 godziny gdzie współpracuje z przegubami kulowymi o średnicy 10 m i wadze 680 ton. Keringhuis, Public Centre Water ( to centrum informacyjne o ochronie przeciwpowodziowej w południowej Holandii i imponującym Maeslantkering. Zwiedzaj Keringhuis, Public Centre Water z przewodnikiem lub bez. Będąc na miejscu naciśnij 1 z przycisków i przekręć kran na placu wodnym, aby uzyskać więcej informacji o tym, dlaczego Holandia jest tak dobrze chroniona, kiedy zamykają się zapory sztormowe, jak Holandia radzi sobie z wodą lub na co powinniśmy zwracać uwagę w okresach suszy. Możesz poczuć i usłyszeć nadchodzącą burzę i zobaczyć wodę z głównych kanałów przepływających przez Holandię. De Tuinderij ( to miejsce, gdzie można wybrać się na wycieczkę krajobrazową przejeżdzając przez najciekawsze miejsca na spektakularnych i klasycznych motorowerach ubranym w stroje i hełmy z lat 1945- 1970 (Solex Tours). Solex Tours zostały stworzone przez Westland i Midden-Delfland. Po odbytej wycieczce Solex można skorzystać z różnorodnego bufetu. De Tuinderij znajduje się na granicy Midden-Delfland i Westland (De Glazen Stad), pośrodku polderu (depresyjny teren nadmorski, sztucznie osuszony i otoczony groblami w celu ochrony przed zalaniem) i wzdłuż wody. Dziś firma oferuje wiele wyjątkowych, przezabawnych zajęć, które zapewnią każdemu, młodemu i starszemu, niezapomniany dzień. Na „De Wurft” można grać w różne gry i spacerować po muzeum z licznymi starymi motorowerami i nostalgicznymi zabytkami. Po zarezerwowanych zajęciach możesz zjeść przekąskę i napić się drinka w salonie w stylu lat 60/70-tych. Wszystkie te atrakcje dostępne w jednym miejscu sprawiają, że Twój dzień staje się niezapomniany. Watertuin Naaldwijk ( to imponujący japoński ogród wodny gdzie możesz zjeść i spacerować wśród drzewek bonsaj, młodych pędów bambusa i kwitnących azalii. Watertuin w Naaldwijk to wyjątkowe miejsce składające się z wielu zadaszonych japońskich ogrodów i stawów, w których pływają setki kolorowych karpi Koi. Kamienne chodniki wiją się przez ogrody, mijają stawy do wolier, w których żyją japońskie słowiki, ary i turaki białolicy. Bonsai, młode pędy bambusa i kwitnące azalie to tylko niektóre z egzotycznych roślin i drzew, które można podziwiać w pięknych ogrodach Watertuin. Będąc na miejscu nie zapomnij przyjrzeć się 900-letniemu drzewu oliwnemu, które zostało specjalnie sprowadzone! Van Der Ende Racing inn ( to tutaj przejedziesz się kartingiem przez największy kryty tor kartingowy w Europie. Wyobraź sobie jazdę na torze o długości 1,2 km z mostami, wzniesieniami i ponad 25 zakrętami! Największy kryty tor kartingowy w Europie znajduje się w Poeldijk. Fietsverhuur Westland ( poznaj Westland na rowerze. Przejażdzka rowerowa wzdłuż plaży, przez wydmy oraz lasy i ogrody. To tutaj wypożyczysz rowery z przeżutkami, E-bike i wiele innych do zwiedzania okolicy. Zaplanuj wycieczkę rowerową i zobacz wiele ciekawych miejsc na Westlandzie, takich jak np. Het Nationaal Park Hollandse Duinen (Park Narodowy Holenderskie Wydmy), Bunkers in het Westland (Bunkry na Westlandzie - z okresu II wojny światowej). Het Nationaal Park Hollandse Duinen ( wybrzeże Westland znajduje się w jednym z najpiękniejszych rezerwatów przyrody w Holandii, a mianowicie w Parku Narodowym Hollandse Duinen. Rezerwat przyrody dla prawdziwych miłośników wydm i plaż. Obszar Parku Narodowego Hollandse Duinen rozciąga się od Hoek van Holland do Langevelderslag (Noordwijk). Obszar wydm ma 43 kilometry długości, do 8,5 km szerokości i około 200 km2 powierzchni. To piękny nadmorski krajobraz, w którym na przemian występują osiedla, wydmy, wioski morskie i miasta. Wybrzeże Westland znajduje się również w Parku Narodowym Hollandse Duinen. Westland ma 8 kilometrów plaży, od Slag Vlugtenburg do Sand Motor. Plaża jest czysta, szeroka i cicha, gdzie odnajduje się wiele przybrzeżnych, brodzących ptaków oraz również pojawiają się foki! Wydmy są idealne do spacerów, jazdy na rowerze i jazdy konnej. Bunkers in het Westland ( w Westlandzie jest wiele bunkrów oraz muzea z czasów drugiej wojny światowej, które napewno warto zwiedzić w wolnym czasie. Część Westlandu, w tym cała wioska 's-Gravenzande, znajdowały się podczas drugiej wojny światowej w obrębie „twierdzy Hoek van Holland”. Wokół tej fortecy były bunkry, rowy i zapory. Dwie różne siedziby twierdzy znajdowały się w Westlandzie, w tym jedna w Staelduinse Bos. Na Westlandzie wciąż jest wiele bunkrów które można zobaczyć podczas przejażdzki na rowerze lub odwiedzając muzea takie jak: Bunker Bremen ( to muzeum wojsk obrony przybrzeżnej które warto zwiedzić. Bunkier w Bremie to nowa lokalizacja fundacji Fort aan den Hoek van Holland, działającej jako zarejestrowane „Holenderskie Wojskowe Muzeum Obrony Wybrzeża”. Poza magazynem, bunkier służy do realizacji projektów edukacyjnych, prezentacji, centrum wiedzy oraz przygotowywania mobilnych wystaw. Współpraca z fundacją „Zuid-Hollands Landschap” umożliwia połączone wycieczki po wyjątkowym rezerwacie przyrody Vinetaduin. Atlantikwall-Museum ( to muzeum oraz duży niemiecki bunkier który znajduje się na Noorderpier Hoek van Holland od 1943 roku. Ten bunkier, bunkier z bronią typu 611, był częścią niesławnego Wału Atlantyckiego podczas drugiej wojny światowej.
Oto 11 największych (a dokładniej: najwyższych) zapór wodnych na polskich rzekach. #11. Klimkówka. Zestawienie rozpoczynamy zaporą, która nie ma może ogromnych rozmiarów, ale i tak zdążyła się zmieścić w naszym zestawieniu. Zapora, dzięki której na rzece Ropie powstało Jezioro Klimkowskie, ma 35 metrów wysokości i 210

Holandia pomimo swojego małego rozmiaru, należy do czołówki najbardziej rozwiniętych krajów na świecie. Królestwo Niderlandów ma doskonałe położenie logistyczne i świetnie pola uprawne zwane polderami. Niderlandzka gospodarka prosperuje całkiem dobrze w porównaniu do innych państw europejskich i nieustannie dynamicznie się rozwija. Obok Wielkiej Brytanii i Niemiec, Holandia jest bardzo popularnym krajem do emigracji wśród naszych rodaków. Szacuje się, że ponad Polaków przebywa w Holandii na stan z kwietnia 2018 roku. Kraj ten stał się bardzo popularny dzięki swoistemu liberalizmowi, rowerom i legalizacji miękkich narkotyków. Ale i nie tylko…Holandia ma wspaniałą kulturę, piękne budowle, super infrastrukturę i …najwyższych ludzi na świecie. Holandia słynie również z wiatraków i serów, nawet wiele odmian nazywa się właśnie tak jak niderlandzkie miasta (np. Gouda, Maasdam, Edam). W Holandii mieszkał Erazm z Rotterdamu, Van Gogh i wielu innych wybitnych ludzi. Kraj ten bez wątpienia warto zwiedzić i poznać, a być może i zasmakować tam życia na dłużej… Chciałbym zamieszkać w Holandii ale… No właśnie, ale co miałabyś czy miałbyś tam robić? Otóż to przede wszystkim wszystko zależy od twoich kwalifikacji i oczywiście znajomości języka angielskiego, niemieckiego bądź niderlandzkiego. W Holandii około 90% osób może swobodnie z Tobą prowadzić komunikację w języku angielskim, a na wschodzie nie będziesz miał problemów z komunikacją po niemiecku. Oczywiście wiadomo, że znając ich język masz dużo większe możliwości, coraz bardziej jednak popularyzuje się tam język angielski. Dzięki temu masz łatwiejsze szanse na znalezienie ciekawej pracy, być może w swoim upragnionym zawodzie. Na początek rozejrzyj się na rynku pracy, gdzie jest duże zapotrzebowanie na dany moment czy też jakie zawody najczęściej są pożądane. Jeżeli jednak nie znasz języka to niestety, ale jest to bardzo ważne, abyś już teraz zaczął go szlifować (w naszym innym poście info o tym jak i gdzie uczyć się języków za darmo, link tutaj). Owszem, możesz na początek zahaczyć się o jakieś prace produkcyjne lub logistyczne, ale wciąż bez języka będziesz narażony na oszustwa i wyłudzenia, które w Holandii są dosyć powszechne (głównie za sprawą naszych rodaków, choć nie tylko… przykre wiem…). Wybór należy do Ciebie, jednak im więcej wiesz, tym więcej rozumiesz, im więcej rozumiesz, tym więcej osiągniesz… Jeżeli jednak już rozmawiasz trochę w języku obcym i masz jakiś wyuczony zawód bądź odpowiednie kwalifikacje, to mamy tutaj dla Ciebie ciekawe informacje. Poniżej znajdziesz listę najbardziej pożądanych zawodów w Holandii w 2018 roku. Trendy prawdopodobnie się utrzymają po części na następny rok, więc tutaj jest szansa dla Ciebie. 1. Fachowcy budowlani Holandia ma ostatnio boom dla pracowników budowlanych, wiele firm szuka dobrych fachowców o których na rynku pracy coraz trudniej. Tutaj oczywiście prym wiodą cieśle szalunkowi, ale także zbrojarze, czy murarze bez wątpienia mogą zarobić coraz lepsze pieniądze (jeśli tylko potrafią określać własną wartość). Ostatnio jest duże zapotrzebowanie na cieśli szalunkowych (beton timmerman, bekisting timmerman), chociaż doświadczony murarz też zawsze znajdzie szybko pracę. W tym roku było prawie 20 000 zapytań jeśli chodzi o ten zawód. Tutaj oczywiście szansę mają nasi fachowcy z Polski, którzy są bardzo doceniani przez zachodnich pracodawców. Cieśla szalunkowy w zależności od doświadczenia może w Holandii zarobić od 2100 do 3200 euro na miesiąc, podobnie zbrojarz i murarz. 2. Organizator projektu na budowie Po niderlandzku ta profesja nazywa się „werkvoorbereider”. Organizator taki na budowie odpowiada za koordynacje i przygotowanie wszystkich prac wg ustalonych wytycznych. Jako organizator projektu możesz pełnić funkcję taksatora, rysownika technicznego, czy też właśnie stricte planera. To dosyć odpowiedzialna i ambitna funkcja, która może być często niedoceniana, ale wraz ze zwiększonym zapotrzebowaniem, zarobki są coraz atrakcyjniejsze. W tym roku w Holandii było naprawdę duże zapotrzebowanie na ten właśnie tego typu zawód. Werkvoorbereider może w Holandii zarobić w zależności od doświadczenia od 2300 do 3350 euro na miesiąc. 3. Elektromonter Kolejny zawód w którym nasi fachowcy czują się świetnie i są doceniani przez zagranicznych pracodawców. Elektromonter był dosyć często poszukiwanym zawodem w Holandii i nie łatwo znaleźć dobrego i rzetelnego fachowca (gdzieś już to słyszałem). Elektromonter mający wszystkie wymagane uprawnienia i odpowiednie doświadczenie, może śmiało wysoko wyceniać swoje umiejętności i negocjować co do zarobków. Na brak pracy w Holandii elektromonter nie będzie narzekał, w 2018 roku było około 18 000 zapytań na ten zawód. Elektromonter może w Holandii zarobić od 2100 do 3200 euro na miesiąc w zależności od doświadczenia. 4. Operator wózka widłowego Doświadczeni operatorzy wózków widłowych czołowych, bocznych i nie tylko są często poszukiwani w Holandii. Tutaj każdy, kto miał już wcześniej do czynienia z tymi funkcjami może śmiało znaleźć godziwą pracę w Holandii. Do większości prac wymagany jest jednak język angielski w stopniu komunikatywnym bądź niderlandzki dlatego osoby bez języka mogą mieć mniejsze pole do popisu. W oparciu o swoje dawne doświadczenie mogę powiedzieć, że zawsze miałem bajecznie łatwo jeśli chodzi o prace na reachtruck (wózek boczny) lub heftruck. Bez wątpienia moim atutem było szybkie opanowanie języków. Co do zarobków to myślę, że minimalnie 11e brutto dla tej funkcji to minimalna stawka. 5. Kierowca C+E Tutaj dominuje głównie jazda po kraju, także co wieczór możesz być w domu, aczkolwiek można też znaleźć ciekawe oferty w systemach (3/1, 2/1, 4/2). Kierowcy są w tym roku bardzo wysoko na liście najbardziej pożądanych zawodów, coraz częściej poszukiwani są zatem kierowcy ze wschodniej europy. Jeśli chcesz pracować jako kierowca musisz jednak liczyć się z tym, że w wielu firmach są progi zarobkowe od D0 do D6 w zależności od doświadczenia, niektóre firmy życze sobie udokumentowane doświadczenie w Holandii i tylko na podstawie tego wyliczają progi zarobkowe. Kierowca C+E w Holandii ma duży wachlarz możliwości i może zarabiać nawet 3500 e brutto na miesiąc. 6. Spawacze Mając duże doświadczenie, jako spawacz możesz przebierać w całym wachlarzu ofert i nie bać się o brak pracy. W Holandii dobrzy spawacze są bardzo potrzebni i mogą śmiało negocjować zarobki i warunki pracy. Szczególnie duże zapotrzebowanie na spawaczy jest na zachodzie kraju, gdzie znajdują się porty i stocznie. Zarobki spawaczy są różne i w dużej mierze zależą od doświadczenia. Przykładowo spawacz TIG lub elektrodą może zarobić nawet do 700e netto na tydzień, spawacz MIG/MAG ma trochę mniejsze wynagrodzenie z reguły, ale od reguły są wyjątki. Ogólnie wynagrodzenia dla spawaczy w Holandii wahają się od 2100 do 3300e. 7. Pielęgniarki, pracownicy opieki w domach spokojnej starości Tutaj jest dosyć duży deficyt jeśli chodzi te zawody, wymogiem jednak jest dobra znajomość j. niderlandzkiego, a to już w dużej mierze zamyka możliwości dla wielu ludzi z zagranicy. W tym roku jednak było masę zapytań na ten zawód. Z roku na rok w Holandii brakuje coraz więcej rąk do pracy w opiece i szpitalach. Z niektórych informacji wynika, że deficyt ten nieustannie się powiększa. Jak rozwiąże ten problem rząd Holandii? Z pewnością wkrótce się okaże. 8. Information and communication technology (ICT) Jako, że Holandia jest krajem bardzo zaawansowanym technologicznie, wiele operacji odbywa się za pomocą internetu i aplikacji. W tym roku w Holandii było ogromne zapotrzebowanie na programistów, IT developerów, Data Specialist’ów i wielu, wielu innych w branży ICT. Rząd Holandii w tej kwestii posunął się do zwolnienia expatów z 30% podatku przez pierwszy rok, żeby przyciągnąć kandydatów. Tutaj dominują głównie expaci z Indii, muszę osobiście przyznać, że niektórzy z nich mają fantastyczne umiejętności w tej dziedzinie. W wielu zawodach ICT nie jest wymagany język niderlandzki, więc rodacy, nie wahajcie się, pokażcie, że tutaj też potraficie coś konkretnego. 9. Hydraulik No tak, jakże mogłem zapomnieć o tym zawodzie. Hydraulicy w Holandii są bardzo potrzebni i w tym roku było dosyć dużym wyzwaniem znaleźć doświadczonego hydraulika. Hydraulik w tym roku był bardzo często poszukiwanym zawodem, a o dobrego fachowca w tej branży jest coraz trudniej. Dzieję się tak ze względu na to, że coraz więcej młodych ludzi postanawia iść po wyższe wykształcenie, zamiast uczyć się jakiegoś wolnego zawodu. Hydraulik może zarobić podobnie jak spawacz od 2000e do 3200e na miesiąc. 10. Rekruter No i jest moja branża. Z uwagi na to, że w Holandii rynek pracy jest dość dynamiczny i elastyczny, wiele agencji potrzebuje coraz częściej dobrze wyszkolonych rekruterów. Account manager i inne, podobne prace w branżach HR są ostatnio bardzo powszechne. Można tam szybko znaleźć pracę jeśli ma się odpowiednie umiejętności. Tutaj oczywiście jest szansa dla naszych kandydatów z Polski, którzy ze względu na znajomość języka polskiego mają duże wzięcie, w końcu pracownicy z Polski są w Holandii najliczniejszą grupą imigrantów z Unii Europejskiej. Praca rekrutera do najłatwiejszych nie należy i trzeba mieć na uwadze, że kandydaci nie zawsze są słowni i mili. Nie raz jest stres związany z tym, że kandydat nie stawił się już pierwszy dzień do pracy, lub spowodował jakieś szkody na zakwaterowaniu zaraz po przyjeździe. Jednak przede wszystkim warto postawić na etykę, moralność, szczerość i chęć pomocy. W końcu to praca z ludźmi, nie towarami. Nie ważne jak zaczynasz, ważne co z tym zrobisz Na pewno jest więcej bardzo poszukiwanych zawodów w Holandii, ja pragnę przybliżyć głównie te w których Ty masz największe szanse i możliwości. Co jak co, na pewno znajdzie się więcej zawodów w których my Polacy możemy się sprawdzić. Jeżeli masz jakieś na uwadze, to napisz w komentarzu. W Holandii każdy może znaleźć coś dla siebie i mieć masę możliwości, jeśli tylko włada bynajmniej językiem angielskim w stopniu komunikatywnym i ma odpowiednie umiejętności bądź nastawienie. W swojej karierze zauważyłem jednak, że wielu kandydatów oczekuje, że od razu dużo pomimo, że nie mają żadnej niemal wartości dla rynku pracy. Z kolei wielu kandydatów mających naprawdę świetnie umiejętności, zbyt nisko się ceni. Inną sprawą jest jeszcze to, że wielu kandydatów godzi się na z góry ustalone stawki. W Holandii jednak działa to trochę inaczej. Tutaj to Ty możesz określać swoje zarobki na podstawie doświadczenia i umiejętności. Warto mieć na uwadze ilośc swoich kwalifikacji, bo to też zawsze ma znaczenie. Pamiętaj, że to jak zaczynasz jest bardzo mało ważne, jeżeli dostajesz szansę to ją wykorzystaj i ustalaj sobie cele, te małe i te duże, krótko- i długoterminowe. Jeżeli nie jesteś w miejscu takim, jakim chciałbyś być, to właśnie już teraz możesz nadać kierunek swojemu życiu i iść po swoje cele, jedyne ograniczenia są w Twojej głowie. Jeżeli podoba Ci się wpis, zalajkuj i udostępnij, być może więcej osób powinno o tym wiedzieć. Do następnego!

. 334 272 308 700 754 481 106 7

zapory wodne w holandii